Skocz do zawartości


Czy nauczycielka ma prawo tak robić? :(


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
4 odpowiedzi w tym temacie

#1 Mealie

Mealie

    Stały bywalec

  • Members
  • PipPipPip
  • 44 postów
  • Płeć:Dziewczyna

Napisano nie, 03 sie 2014 - 18:13

Cześć!

Od pewnego czasu mam problem, z którym nie umiem sobie poradzić. Mianowicie - w 2011 roku zostałam wolontariuszką w przytulisku dla psów. Opiekunką wolontariatu jest nauczycielka biologii z naszej szkoły. Gdy zaczęłam chodzić do przytuliska jeszcze mnie nie uczyła. Zaczęła mnie uczyć dopiero w zeszłym roku. Uwzięła się na mnie i na moją koleżankę. Nie chodzi o oceny, o szkołę, ale o schronisko. Zresztą nie tylko ona, bo jedna z pań pomagających w przytulisku też się tak zachowuje.
Kilka zaistniałych sytuacji:
a) Jesteśmy na dniu wolontariatu w kinie. Kilka chłopaków młodszych ode mnie, którzy też chodzą do przytuliska, mówią pani, że mają jutro sprawdzian. Pani powiedziała, że zwolni ich z tego sprawdzianu. Ja powiedziałam, że mam sprawdzian z chemii, ale nie prosiłam pani, żeby mnie zwalniała. Pani mimo wszystko mnie zwolniła. Potem oberwało mi się od pani od biologii, że rozmawiała z moją nauczycielką od chemii i dowiedziała się, że sprawdzian był zapowiedziany dwa tygodnie wcześniej i to było nie fair, bo miałam mnóstwo czasu na naukę i że się na mnie zawiodła. Oczywiście od nauczycielki chemii na lekcji też mi się oberwało -.- Opiekunka wolontariatu uczy w szkole od ponad 20 lat, chyba powinna wiedzieć, że sprawdzian nigdy nie jest zapowiedziany dzień wcześniej, tylko z większym wyprzedzeniem? Jednemu z psów zepsuła się obroża. W schronisku nie było akurat żadnych obroży w jego rozmiarze, a był weekend i sklep zoologiczny był zamknięty. Zaproponowałam, że przyniosę łańcuszek zaciskowy od mojego psa. Przyniosłam go. Potem Azor (bo tak ma na imię psiak) dostał nową obrożę, a ja chciałam wziąć swój łańcuszek, ale nigdzie nie mogłam go znaleźć. Zapytałam pani, czy wie, gdzie on jest, a ona odpowiedziała, że to nie jej wina, że nie mogę go znaleźć i zamiast pomóc mi szukać, siedziała sobie i paliła papierosa. Łańczuszek znalazł się kilka miesięcy później. Leżał w psiej budzie. Pani napisała do mnie, że się znalazł. Przyszłam do schroniska wyprowadzić psiaka i przy okazji wziąć łańcuszek, a pani do mnie:
- Dzisiaj wychodzicie na pół godziny. Chyba, że przyszłaś tylko po łańcuszek?
c) Chodziłam do przytuliska razem z koleżanką z klasy. Mamy te same lekcje, w te same dni musimy uczyć się do sprawdzianów, w te same dni miałyśmy spotkania z projektem i w te same dni chodziłyśmy do kościoła (bierzmowanie). Pewnego dnia, pani na lekcji do nas: - Jak jedna nie chodzi, to druga też nie?
d) Byłyśmy z koleżanką na projekcie. Po projekcie była już 16:30, więc stwierdziłyśmy, że nie ma sensu iść do schroniska, bo wolontariat za kilka minut się skończy. Poszłyśmy więc do parku na lody. Ze schroniska wracały dwie dorosłe wolontariuszki. Następnego dnia w schronisku jedna odezwała się do mnie:
- Zamiast do schroniska chodzić, to ty w parku z koleżanką siedzisz.
Opowiedziałam jej, że byłyśmy na projekcie, wszystko wyjaśniłam, ale ona nie uwierzyła.
e) W gimnazjum mamy dużo nauki i mnóstwo dodatkowych zajęć i nie mamy czasu codziennie przychodzic do schroniska. Mojej koleżanki nie było jakiś tydzień w schronisku, bo była chora. Poszła na spacer z jednym z piesków. Wszyscy wrócili po 15 minutach, a jej nie było pół godziny i zamiast cieszyć się, że chociaż jeden piesek wyjdzie na dłuższy spacer, to jedna z pań:
- Miesiąc nie chodzi, a teraz tak długo jej nie ma!

Odpisała się ze schroniska jakiś miesiąc temu. Teraz są wakacje, ale już widzę, jak będzie nas wyzywała na lekcji... Sytuacje opisane wcześniej to tylko nieliczne ze wszystkich. Poza tym, nie wiem co opiekunka wolontariatu nagadała innym wolontariuszom, ale wszyscy patrzą na nas "z byka", nie odpowiadają na "cześć", gapią się jakbyśmy były jakieś dziwne.
Moja mama była raz u pani w tej sprawie, ale ona odpowiedziała, że "jestem niezachartowana", "niepotrzebnie martwię mamę", "robię problem tam gdzie go nie ma" etc. Mam jej dosyć, nie mogę zapanować nad złością, śni mi się po nocach i nie mogę spać, nie wiem co robić!

#2 Kann

Kann

    Stały bywalec

  • Members
  • PipPipPip
  • 76 postów
  • Płeć:Chłopak

Napisano śro, 13 sie 2014 - 14:47

Myślę, że nie ma prawa. To wygląda na jawną manipulację z jej strony.

#3 czasnek

czasnek

    Rozkręca się

  • Members
  • PipPip
  • 11 postów
  • Płeć:Chłopak

Napisano pią, 03 paź 2014 - 18:19

Jestem tego samego zdania co Kann.

#4 nahiOne

nahiOne

    Stały bywalec

  • Members
  • PipPipPip
  • 46 postów
  • Płeć:Chłopak

Napisano pią, 24 paź 2014 - 23:14

Powiem tak z doświadczenia. Z nauczycielami nigdy nie wygrasz :). Są jak Cerber albo Hydra, gdy utniesz jedną głowę to druga Cię zabije :P. Musisz się dostosować:P

"PRĘDZEJ MARTWY NIŻ SŁABY"


Jestem satanistą. Pochylcie czoła, gdyż to ja jestem najdoskonalszym ucieleśnieniem ludzkiego życia.


#5 Kimii

Kimii

    Stały bywalec

  • Members
  • PipPipPip
  • 62 postów
  • Numer GG:45944476
  • Płeć:Chłopak
  • MiejscowośćŚwiebodzice/Wrocław

Napisano sob, 25 paź 2014 - 18:36

Oczywiście, że nie ma takiego prawa. Nauczyciel wiadomo, że jest ważny w szkole, co do tego nie ma wątpliwości, ale powinien mieć szacunek do uczniów i nie może traktować w taki sposób jak opisujesz, bo to nie jest fajne i miłe na pewno. Spróbuj może pogadać ze swoją wychowawczynią w szkole, powiedz o swoim problemie i jakie masz odczucia w stosunku do tej nauczycielki. Wychowawczyni powinna stawić się za swoim uczniem i przynajmniej spróbować pomóc, np. rozmawiając z tą nauczycielką o tym, żeby nieco zmieniła swoje postępowanie, a jeśli to nie pomoże to być może powinnaś udać się z tym do Dyrektora.