Skocz do zawartości


Wredna nauczycielka


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
3 odpowiedzi w tym temacie

#1 Setra

Setra

    Stały bywalec

  • Members
  • PipPipPip
  • 111 postów
  • Płeć:Dziewczyna

Napisano wto, 10 lis 2015 - 16:29

Cześć
Opiszę Wam w kilku słowach moją sytuację. Do szkoły ( gimnazjum - 2 klasa ) dojeżdżam autobusem 20 km ( wieś - miasto ) . Jeden kurs od drugiego przeważnie jest co 1.5 - 2 godziny . Sporo ? Oczywiście. Przykład : Miejskie są mniej więcej co 10-15 min.  I większość nauczycieli z mojej szkoły wie,że jak mam ich lekcje i ta lekcja się kończy 14.05 to wiedzą,że mają mnie 5 min wcześniej puścić,bo autobus mam 14.20 a ze szkoły na przystanek jest ponad 250 metrów + dwie " zebry "  ze sygnalizacją świetlną. A dzisiaj pierwszy raz się zdarzyło,że nie mieliśmy WDŹ-tu i kończyłam lekcję angielskiego o 14.05 . Specjalnie wcześniej wzięłam kurtkę i przebrałam buty z szafki,bo w razie czego mogę lecieć. Trwa angielski. Pytam się czy mogłaby mnie 5 minut wcześniej wypuścić,bo mam autobus . Ona ( cała szkoła wie,że zachowuje się jak rasowa s*ka ) , że nie , bo musiałabym mieć zwolnienie od rodzica . To mi ciśnienie podniosło. . Pyta się ile mam do szkoły od domu. Mówię 20 km. To mnie ta franca wyśmiała,że na piechotę bym doszła - moje ciśnienie było już za bardzo ponad moim maksimum utrzymania się na skraju wnerwienia. 14.05 - dzwonek . ŁASKAWIE pozwoliła mi się wcześniej spakować i stać przy drzwiach,żebym równo z dzwonkiem wyszła. Ja z dobrymi manierami juz parę sekund po dzwonku mówię jej miliard razy do widzenia a ta mnie olewa. A moim drugim wnerwieniem jest to , że musiałam lecieć na ten autobus 14.20 z trzema rozwalonymi więzadłami w prawej stopie ( diagnoza ortopedy ) i w chwili wpadnięcia do tego autobusu moja prawa stopa była już tak zmęczona tym biegiem,że się potknęłam na pierwszym stopniu.Dobrze,że : 1) w autobusie jeszcze nikogo nie było 2) jechał kierowca,który mnie lubi ,bo ja i on uznaliśmy to potknięcie za wypadek i się trochę pośmialiśmy, i jeszcze się fajnie spytał czy wszystko w porządku,bo drugi kierowca to by chyba wybuchł ze śmiechu.Jestem teraz w domu i ta stopa mnie tak boli,że chodzę w stabilizatorze.
Przepraszam,że tyle czytacie,ale jeszcze troszkę :)
Mam taki plan :
1) Skseruję sobie rozkład jazdy mojego autobusu
2) Założę na ten dzień kiedy ponownie mam z nią lekcję stabilizator
Przyjdę do niej na tą lekcję , pokażę jej ten rozkład i powiem coś w rodzaju :
- Niech pani patrzy ile bym czekała na następny autobus gdybym nie zdążyła na ten na który pani mnie wcześniej nie puściła.
Pokażę ten stabilizator i powiem :
- Ciekawe jakby się pani czuła, gdyby pani biegła przez 10 min z trzema rozwalonymi więzadłami w prawej stopie.
3) W ostateczności pójdzie skarga do dyrektora albo z uśmieszkiem położę jej na biurku wniosek o zmianę nauczyciela. Albo jedno i drugie.
4 ) Ja fizycznie nie mogę biegać . Jestem osobą niepełnosprawną ruchowo ( duże skrzywienie kręgosłupa i trochę innych wad wrodzonych ) i mogę jej jeszcze pokazać papiery z kliniki w której co pół roku mam wizytę i jeżdżę tam 200 km w jedną stronę
Mama nie chce mi na wykonanie takiego planu pozwolić,a taty się nie pytałam co sądzicie o całej spawie i moim planie ?
Pozdrawiam

#2 Kruk

Kruk

    Rozkręca się

  • Members
  • PipPip
  • 17 postów
  • Płeć:Nieokreślona

Napisano nie, 15 lis 2015 - 03:55

Moim zdaniem taki nauczyciel praktycznie nie powinien istnieć w systemie. Teoretycznie; może wszystko, bo kto mu zabroni.

Pójście do dyrektorki to też nie jest zły pomysł, a jeżeli jest taka wredna jak mówisz, zleje twoje dowody. Prawdopodobnie nawet nie spojrzy,
Dla mnie na liście rzeczy do zrobienia na tym świecie byłoby nie pozwolenie żeby inni ludzie się dręczyli nią jak ty.
Rób jak uważasz za słuszne.

#3 Powietrze

Powietrze

    Początkujący

  • Members
  • Pip
  • 7 postów
  • Płeć:Nieokreślona

Napisano nie, 15 lis 2015 - 21:08

Moja koleżanka z klasy ma podobną sytuację, a mianowicie musi wychodzić wcześniej. Jej rodzice poszli normalnie do dyrekcji szkoły i załatwili z dyrektorką, że może wcześniej wychodzić. Wychodzi 10 minut wcześniej i o wyjściu wcześniej przypomina jej nauczycielka. Możesz spróbować, jeśli to by nie podziałało to poproś rodziców, żeby po prostu takowe zwolnienia ci pisali. Walka jest bez sensu. Żadna szkoła nie ma prawa wypuszczać ucznia przed dzwonkiem, takie jest prawo. Oczywiście, że są nauczycielki wyruzumiałe i te zazwyczaj starsze, które są niesamowicie upierdliwe, niestety, na to się już nic nie poradzi.

#4 Setra

Setra

    Stały bywalec

  • Members
  • PipPipPip
  • 111 postów
  • Płeć:Dziewczyna

Napisano nie, 22 lis 2015 - 17:45

Dzięki za wszystkie odpowiedzi. Stwierdziłam , że nie będę z nią walczyć,bo potem bym miała prze*rane na angielskim , a zależy mi na tym przedmiocie,więc chyba zrobię sobie ten papierek ze zwolnieniami