Skocz do zawartości


Kombo problemów z rodzicami. Proszę o radę.


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
6 odpowiedzi w tym temacie

#1 Setra

Setra

    Stały bywalec

  • Members
  • PipPipPip
  • 109 postów
  • Płeć:Dziewczyna

Napisano nie, 23 kwi 2017 - 17:29

Cześć.
I znowu ku*wa jestem kłębkiem nerwów. Większość tutaj już mnie zna, więc tego głównego problemu i tak nie będę pisać. A dwa, że od pewnego czasu i tak mam w czterech literach to, co sądzą o mojej pasji, wybranej szkole i zawodzie. Chociaż ostatnio coś im odbiło, bo sobie przypomnieli, że mam egzaminy gimnazjalne. Kilka przykładów :
- miałam na wierzchu ulotkę jednego z liceów, które mam na oku. Rodzice mają mnie w czterech literach na tyle, że jak przyszło na zebraniu wpisać wybór dalszej szkoły, to wpisali to, do którego oni by chcieli, żebym "poszła". Zrobiłam aferę, w papierkach zmienione. Jakiś czas temu do pokoju wpadł ojciec i pyta "Co tutaj robi siódme liceum, przecież idziesz do pierwszego !". Co, zastanawiać się nie można ? - tak powiedziałam, tylko ciut łagodniej, bo za tą formę wyżej bym dostała szlaban do końca 18stki. A dwa, że pierwszego liceum nie miałam nawet w planach.... :)  Spokój aż do momentu, gdy wracaliśmy samochodem od rodziny. Cudowny moment na rozmowę, nie sądzicie ?
"Czy aby na pewno liceum to dobry wybór ? Idź do technikum ! Po liceum nic nie ma". Tia, problem w tym, że mam jeszcze studia o dosyć przyszłościowym kierunku zaplanowane. Chwila tłumaczenia, trochę nerwów i znowu mam spokój aż do teraz.
- dzień przed egzaminem z polskiego. "Jutro są jeszcze próbne, czy już te prawdziwe ?" - cytuję ojca. Kolejny przykład na to, że jestem je**nym odrzutkiem.

Kolejne :)
Mam psa od 4 lat. Moja najukochańsza sunia. W zasadzie to tylko ja o nią dbam. Jak się czegoś boi, od razu leci do mnie. No cóż, przez pierwsze kilka miesięcy spała ze mną w pokoju, obok mojego łóżka, może przez to lubi mnie najbardziej. I nie wyobrażam sobie, żebym mogła ją stracić teraz, w tak jej młodym wieku. Dlaczego się boję ? Biggi ( tak się zwie, z niemieckiego jak coś ) od TRZECH lat nie widziała weterynarza. Ostatni raz była w wieku 6-8 miesięcy jak moi rodzice zauważyli, że ma przebarwienia na sierści i skórze. Jakimś cudem pojechali, dostała krople i jest cudnie, problem zniknął. A ja przez ten czas ich błagałam, żeby z Biggi pojechać na zwykłą, normalną kontrolę.... "Nie, bo po co ?! Przecież nic jej nie jest !". I tak przez te trzy lata....
Od dwóch tygodni zaczęło mnie niepokoić zachowanie Biggi. Spacery już ją tak nie cieszą, męczy się dwa razy szybciej. W ciągu tych dwóch tygodni miała 2-3 kleszcze wyciągane. Nie muszę mówić, że gdyby nie moja interwencja, kleszcze pewnie by zostały jeszcze na długo. Ale dzisiaj to już był drugi czy trzeci spacer, gdzie zmęczyła się jeszcze szybciej. Napisałam do koleżanki znającej się na psach, czy może mi pomóc dowiedzieć się co dolega mojemu psiakowi. Podejrzenie śmiertelnej choroby pokleszczowej. Pytam matki ( szacunek do rodziców straciłam dobre 8 miesięcy temu ), czy w tym tygodniu da radę podlecieć z Biggi do weta, bo prawdopodobnie złapała coś od kleszcza.
"Nie sądzę, że od kleszcza. Może jest głodna. Dałaś jej pić ( jakbym mogła nie dać po 40minutowym spacerze ?! ) ? ". Próbowałam jeszcze "A jak to coś POWAŻNEGO ?!". "Nie sądzę, nie pojedziemy i koniec".
Wku*wiłam się. No dobra, przyznaję się, od tych ośmiu miesięcy jestem zbuntowana, ale no do jasnej ciasnej, nie pozwolę na cierpienie swojego kochanego psa. Przez te 3 lata odpuszczałam z tą kontrolą, bo jeszcze nie byłam na nich tak wku*wiona.
Teraz jednak nie odpuszczę. Swoich znajomych mam, więc nie problem poprosić o trochę gotówki. Znajdę dobrego weterynarza, ogarnę transport i po prostu sama zapłacę za wizytę + badania.
Jak badania wykażą tą chorobę, to zrobię awanturę.
A do was pytanie.
Jak wytrzymać z takimi rodzicami ?.........

#2 michalina89

michalina89

    Początkujący

  • Members
  • Pip
  • 3 postów
  • Płeć:Dziewczyna

Napisano sob, 03 cze 2017 - 17:00

Bez przesady, chyba trochę dramatyzujesz. Nie możesz iść sama z psem do weterynarza?

#3 kryśku

kryśku

    Stały bywalec

  • Members
  • PipPipPip
  • 176 postów
  • Płeć:Dziewczyna

Napisano czw, 06 lip 2017 - 08:57

No nie mogła, przecież nie miała kasy. czytanie ze zrozumieniem.
Minęło kilka miesięcy, Gimnazjalistko. Jak sytuacja u Ciebie? Co z pieskiem, co z liceum? U mnie po pójściu do liceum relacje z rodzicami się poprawiły, Tobie też tego życzę.

#4 Setra

Setra

    Stały bywalec

  • Members
  • PipPipPip
  • 109 postów
  • Płeć:Dziewczyna

Napisano nie, 23 lip 2017 - 09:32

Wyświetl postUżytkownik kryśku dnia czw, 06 lip 2017 - 08:57 napisał

No nie mogła, przecież nie miała kasy. czytanie ze zrozumieniem.
Minęło kilka miesięcy, Gimnazjalistko. Jak sytuacja u Ciebie? Co z pieskiem, co z liceum? U mnie po pójściu do liceum relacje z rodzicami się poprawiły, Tobie też tego życzę.
Cześć, chwilę mnie nie było, w zasadzie cały czas mam dużo "pracy".
Z psem się poprawiło, zmęczenie na spacerach zniknęło jak zaczęłam z nią częściej wychodzić, myślę, że to była kwestia właśnie zbyt rzadkich spacerów, a nagle na taki długi wtedy poszła itd. Weterynarza pytałam, kwestia 100 zł za wszystkie potrzebne badania.
Jak sytuacja ? Dalej to samo, ba, może nawet ciut gorzej. Dlaczego ? Już :
Dalej mnie olewają, sama muszę sobie radzić ( może to i lepiej ? dwóch młodszych braci to ich oczka w głowie i często robią wszystko za nich ). Wybór szkoły się zmienił. Nie ze względu na punktację, bo egzamin i oceny dały mi w rekrutacji 156pkt, co by umożliwiło dostanie się do najlepszych LO w mieście. Tam gdzie chciałam, klasa się jednak nie otworzyła ( brak chętnych ). A w międzyczasie, znalazłam technikum z kierunkiem, które mi bardziej odpowiadało. Mianowicie, technikum obsługi turystycznej. No i trzeba było zmieniać wniosek, prosić rodziców.
Jak chciałam wybrać liceum, chcieli żebym szła do technikum. Teraz chcę iść do technikum, chcą żebym szła do liceum. Taka paranoja w sumie. Potrzebna była wizyta u pedagoga do jakiegoś tam dokumentu. Pani pedagog, jak zaczęła nadawać, że technikum nie dla mnie, że lekarz nie pozwoli, matka się podłączyła i obie nadawały. Nic jednak nie wskórały, bo ja decyzję podjętą mam.
Efekt ? Jeszcze bardziej mnie olewają. Były wyniki egzaminu, przypomnieli sobie o mnie 5dni później z pretensjami, czemu im nie mówię. Teraz cały proces rekrutacji się skończył, nie zapytali do tej pory czy się dostałam.
Jeśli chodzi o pasję do transportu pasażerskiego, dalej jest to samo. Rozwijam się sama, ostatnio ledwo pozwolili na wyjazd do Krakowa. Ale i tak, zrobili z tego nie wiadomo jaką wyprawę, numery telefonów do wszystkich z którymi się mam spotkać, godzina wyjazdu ( 7 rano, a reakcja "DLACZEGO TAK WCZESNIE ?", no cóż, 100km do Krk, to ileś tych godzin się jedzie, szczególnie rano w korkach w Krakowie ). O wysługiwaniu się mną przy błahych sprawach nie wspomnę. Albo o, gotowanie. Nienawidzę szczerze gotować. Może jakby mnie ktoś cierpliwy nauczył, to bym polubiła. Wczoraj kazali mi smażyć naleśniki. Pierwszy naleśnik, 5minut i prawie patelnia spadła, trochę oleju poszło na rączkę czy tam palnik. Ojciec zamiast pomóc, od razu z pretensjami, że teraz w całym domu będzie śmierdzieć, że to, że tamto.
Co raz bardziej się utwierdzam w przekonaniu, że jak skończę 18lat, szukam pracy i mieszkania i się po prostu wynoszę. Dłużej tego nie zamierzam znosić.

#5 maswin

maswin

    Początkujący

  • Members
  • Pip
  • 8 postów
  • Płeć:Chłopak

Napisano pon, 24 lip 2017 - 09:59

Dostajesz kieszonkowe? Jeśli tak to idź sama do weterynarza i wyjaśnij, jak wygląda sytuacja. Zapłacisz z kieszonkowego.

#6 Setra

Setra

    Stały bywalec

  • Members
  • PipPipPip
  • 109 postów
  • Płeć:Dziewczyna

Napisano wto, 25 lip 2017 - 07:21

Nie, nie dostaję.
Raz na jakiś czas jak coś mi jest potrzebne to dostaję z nadwyżką, że jak kupię w mieście to mam sobie potem gdzieś zjeść i tyle.
A jak chodzi o jakaś lepszą kasę to dwa razy w roku od dziadków na urodziny i imieniny wpada po stówce czy tam dwóch :P

#7 grazkadd

grazkadd

    Początkujący

  • Members
  • Pip
  • 7 postów
  • Płeć:Dziewczyna

Napisano pon, 02 paź 2017 - 09:08

Ok, rozumiem, że oni nie zostaną rodzicami marzeń. Ale warto się czasami zastanowić nad tym, czy to nie my sami maczamy palce w trudnej sytuacji domowej. Z jednej strony piszesz, że rodzice się Tobą nie interesują, bo nie wiedzą kiedy masz egzaminy albo nie pamiętają o ich wynikach. Z drugiej strony krytykujesz fakt, że kiedy masz jechać do innego miasta - chcą mieć numery kontaktowe do osób, z którymi masz się spotkać, co przecież jest ewidentnie przykładem tego, że się o Ciebie martwią i chcą trzymać rękę na pulsie.

Konflikty z rodzicami są normalne. Rodzice bywają irytujący, niesprawiedliwi, zapominalscy, nieodpowiedzialni, gderliwi. Koniec końców są tylko ludźmi. Ale my, ich dzieci, też mamy "swoje za uszami". Złość na rodziców jest normalna, warto się jednak zastanowić czy choćby czasami nie przesadzamy w ich negatywnej ocenie.