Skocz do zawartości


Pomocy! Umieram z miłosci!!!


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
1 odpowiedź w tym temacie

#1 ton.yo

ton.yo

    Początkujący

  • Members
  • Pip
  • 8 postów
  • Płeć:Chłopak

Napisano nie, 14 maj 2017 - 15:44

Mam 17 lat i jestem nieszczęśliwie zakochany. Ale po kolei:
Dwa lata temu, w pierwszej klasie liceum (teraz jestem w drugiej) pojawiła się córka mojej nauczycielki od historii sztuki (nazwijmy ją Aja; to oczywiście nie jest jej prawdziwe imię, tylko ksywa jaką jej nadałem). Z początku nie zwracałem na nią uwagi, bo podobała mi się inna laska, zresztą też z mojej klasy, która w lutym 2016 przeniosła się do innej szkoły, ale nadal korespondowałem z nią na FB, widywaliśmy się także na imprezach. W czerwcu 2016 moja klasa była na wyciecze w Kudowie Zdroju. Pierwszego dnia wieczorem mieliśmy ognisko i Aja żartowała na temat ślubu z jedną z osób z klasy (koleżanką albo kolegą, nie pamiętam dokładnie). Ja też wtedy w żartach powiedziałem, że może wyjdzie za mnie. Aja zaczęła się śmiać i powiedziała, że lepiej nie. Chciałem to powiedzieć tylko jako żart (i tak to odebrała), ale od tamtego momentu coś we mnie drgnęło.... Całą Zieloną noc(od 10 wieczorem do 6 rano) przesiedziałem w pokoju Aji z nią i jej koleżanką, oprócz nas było tam jeszcze paru naszych kolegów. Gadaliśmy, oglądaliśmy kabarety na youtubie, zrobiliśmy bitwę na poduszki... Słowem świetnie się bawiliśmy. Wtedy zaczęła mi się na serio podobać, ale jeszcze się z tym nie ujawniałem. Niedługo potem tamta laska, która przeniosła się do innej szkoły, zorientowała się, że ja się jej podobam i napisała mi na FB że sorry, jestem fajny gość, ale nie możemy być razem. Na początku byłem trochę smutny, ale potem ucieszyłem się, bo mogłem całkowicie ,,zająć się" Ają, Do końca roku szkolnego i w wakacje jednak nie ujawniałem się, gadaliśmy i pisaliśmy na fb normalnie, jak koledzy z klasy... Od Września zacząłem z nią gadać na trochę bardziej intymne tematy (ale bez przesady i też nie za często, tak dwa - trzy razy w tygodniu). Od Grudnia zacząłem jej wysyłać bardzo subtelne sygnały (gadam z nią coraz częściej, jak tylko mogę ofiarowuję pomoc w szkolnych projektach i pracach domowych, pytam o zainteresowania,ulubiony film itp., opowiadam o sobie). W lutym nagle zacząłem ją przytulać na pożegnanie po lekcjach. Nie protestowała. Na początku marca, w piątek Aja nagle pisze mi na FB że musi ze mną pogadać w poniedziałek. Pytam się o co chodzi, niech pisze teraz. Odpisuje mi że to nic takiego musimy sobie po prostu wyjaśnić jedną rzecz, luz, żebym się nie denerwował. W poniedziałek na przerwie wzięła mnie na bok i powiedziała, że wie że mi się podoba. Ja totalnie zaskoczony, pytam skąd. Aja mówi że to widać po mnie od pewnego czasu;  I że niestety nic między nami nie będzie, bo ona już ma chłopaka, możemy być tylko w friendzone. I że bardzo jej przykro, ale nie chce mnie ranić i doprowadzić do jakiegoś nieporozumienia, po którym obydwoje byśmy się źle czuli. Po lekcjach podziękowałem jej że była ze mną szczera i wszystko mi wyjaśniła; Powiedziałem jej jeszcze że nie jest mi z tym łatwo,ale rozumiem że nic nie mogę zrobić, i że poradzę sobie z tym; No i gdyby kiedykolwiek zmieniła zdanie na mój temat, to ja czekam... Na pożegnanie jeszcze jej powiedziałem że chciałbym żeby moja dziewczyna była taka jak ona. Aji bardzo się to spodobało, przytuliliśmy się na pożegnanie (z tym do tej pory nie ma problemu, raz nawet pozwoliła mi się przytulić  tak po prostu, bez okazji) i każde z nas poszło w swoją stronę. Tej nocy byłem bardzo smutny, ale pocieszałem się, że chociaż jestem we friendzonie i mogę się przytulać, że mam chociaż tyle... Odświeżyłem swoje kontakty z tamtą laską - trochę popisaliśmy, poszliśmy we dwoje do kina. Rzecz jasna obydwoje nie traktowaliśmy tego jako randki - dla niej to spotkanie z przyjacielem, dla mnie -  ,,odtrutka" na niepowodzenie z Ają. Ale jakoś z dwa tygodnie temu uczucie do Aji niespodziewanie odżyło i friendzone przestał mi wystarczać; znowu zaczęła pojawiać się w moich snach prawie codziennie: byliśmy w nich szczęśliwą parą, spędzaliśmy ze sobą święta, wakacje, jeździliśmy na wycieczki tylko we dwoje, uprawialiśmy delikatny, namiętny seks w różnych fajnych miejscach i pozycjach. Niestety, przebudzeniu towarzyszył potworny, psychiczny ból, zdarzało mi się nawet popłakiwać. Oczywiście w jej obecności nic nie dawałem po sobie poznać, gadałem z nią normalnie, raz nawet dała się po lekcjach odprowadzić kawałek pod dom swojej najlepszej przyjaciółki (akurat do niej szła). Ale weekendy zaczęły mi ciążyć, dwa dni ,,rozłąki" wypełnione były dla mnie smutkiem i niedowierzaniem, że zostałem odrzucony. Tydzień temu zaczęła się gehenna: cały piątek wieczór wyłem z rozpaczy za nią, w sobotę próbowałem się oszukiwać, że robię to tylko na przekór sobie i że niedługo kogoś znajdę, w niedzielę straciłem smak (tzn. czuję jakie jedzenie jak smakuje, ale stało się to dla mnie całkowicie obojętne; równie dobrze mógłbym wpieprzać tekturę i popijać kranówą, nie robiło by mi to różnicy). Przy niej ciągle udaję, że wszystko w porządku. Pytałem się oczywiście przyjaciół i rodziców, co mam robić. Usłyszałem że na pewno kogoś w końcu znajdę (hehe, dobre sobie, brzmi baaaardzo wiarygodnie w ustach szczęśliwego małżeństwa z 25 stażem, oraz w ustach kolegi, który też kogoś ma) i żebym najlepiej ograniczył z Ają kontakty. Tego ostatniego nie potrafię zrobić, nie wyobrażam sobie nawet, co by się wtedy ze mną stało.... Teraz niby wszystko znów jest w porządku, ale ciągle nie mam smaku, jestem zobojętniały na wszystko i wiem, że najpóźniej za parę dni znów będę wył... Co robić?
P.S Jak już wspomniałem, jej matka uczy mnie w szkole historii sztuki (ją zresztą też). Z jej matką łączy mnie szczególna więź, jest mi najbliższym nauczycielem w szkole. Też ma konto na FB, często przesyłamy sobie znalezione w sieci zdjęcia różnych dzieł sztuki,.zwiastuny filmów; dyskutujemy o sztuce. Ostatnio nawet doradzała mi w sprawie cosplayu... Kiedyś też w dniu moich urodzin na lekcji specjalnie dla mnie przyniosła mały torcik ze świeczką... No widać, że lubimy się nie tylko służbowo. Nie wiem czy ona wie, że zakochałem się w Aji, bo oczywiście w jej obecności nigdy nic nie mówiłem na ten temat; jeżeli Aja jej powiedziała, to tylko w marcu (czyli niedługo przed tym jak tłumaczyła mi na przerwie) ale nigdy nic nie dała po sobie poznać, dalej bardzo się lubimy i dyskutujemy o sztuce...
.
Błagam jeszcze raz - pomóżcie!!!

#2 Agatoja

Agatoja

    Stały bywalec

  • Members
  • PipPipPip
  • 763 postów
  • Płeć:Dziewczyna

Napisano śro, 17 maj 2017 - 05:40

Jeżeli nie jesteś masochistą- zròb tak, jak mówi rodzinka, bo inaczej długo będziesz cierpiał. Z drugiej strony, jeśli nie potrafisz sobie odpuścić, zrób mały zwiad w sprawie chłopaka Aji (czy długo ze sobą są, czy im się układa), żeby sprawdzić, jakie są szanse na to, że zerwą. Bo jak zerwą, będziesz pierwszą osobą, której Aja rzuci się w ramiona. ;)